
Trump chce przejąć Kubę. Prezydent Donald Trump wywołał międzynarodowe kontrowersje swoimi słowami, że uważa, iż „zaszczytem będzie ją przejąć”. Słowa te padły w momencie, gdy Kuba zmaga się z poważnym kryzysem energetycznym i gospodarczym. Niedobory paliwa, przestoje w dostawie prądu i pogłębiające się problemy ekonomiczne są konsekwencją amerykańskiego embarga na ropę oraz sankcji wobec kubańskiego rządu. Kryzys dotyka całą wyspę — od stolicy, Hawany, po mniejsze miasta, obejmując około 11 milionów mieszkańców. Rosja, od dziesięcioleci sojusznik Kuby, zareagowała stanowczo, deklarując wsparcie dla Hawany i potępiając próby ingerencji ze strony Stanów Zjednoczonych.

Trump chce przejąć Kubę
Podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami w Białym Domu Trump stwierdził, że „może wszystko zrobić z Kubą”, sugerując, że USA mogłyby przejąć kontrolę nad wyspą lub w inny sposób wpłynąć na jej przyszłość. Prezydent określił Kubę jako „upadły kraj” i dodał, że byłaby to dla niego „wielka czystość i zaszczyt”, jeśli udałoby mu się w jakiś sposób przejąć wyspę. Słowa te wywołały natychmiastową reakcję opinii publicznej i komentarze ekspertów ds. międzynarodowych, którzy podkreślają, że takie wypowiedzi mogą naruszać podstawowe zasady suwerenności państwowej i zwiększać napięcia w regionie Karaibów.
Rosja ostrzega USA przed ingerencją
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało stanowczo na słowa Trumpa. W komunikacie podkreślono „niezachwianą solidarność” z kubańskim rządem i narodem oraz potępiono wszelkie próby ingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa. Rosja zwróciła uwagę, że Kuba znajduje się obecnie w trudnej sytuacji gospodarczej, wywołanej wieloletnim embargiem handlowym, ekonomicznymi restrykcjami oraz nowym ograniczeniem dostaw paliwa narzuconym przez USA. Kreml poinformował również, że jest gotowy dostarczyć ropę na wyspę, by złagodzić niedobory i wspomóc lokalną infrastrukturę energetyczną.
Rosja utrzymuje z Kubą bliskie relacje od czasów Związku Radzieckiego. Obecność sojusznika w regionie Ameryki Łacińskiej ma dla Moskwy znaczenie strategiczne, ponieważ destabilizacja Kuby mogłaby wpływać na pozycję Rosji w globalnych negocjacjach, szczególnie wobec USA i w kontekście wpływów w regionie. Przeczytaj również: Trump chce przejąć wyspę. To jeden z najważniejszych punktów militarnych świata
Kuba w obliczu kryzysu energetycznego
Kuba od miesięcy zmaga się z poważnym kryzysem energetycznym. Niedobory paliwa oraz przestarzała infrastruktura sieci elektroenergetycznej powodują częste awarie i przerwy w dostawie prądu. Największe problemy wynikają z faktu, że około 40% ropy na wyspie jest produkowane lokalnie, a pozostałe dostawy zewnętrzne zostały przerwane. Między innymi skończyły się dostawy ropy z Wenezueli, po tym jak USA w styczniu uwięziły prezydenta Nicolasa Maduro.
Prezydent Miguel Díaz-Canel ogłosił, że Kuba od trzech miesięcy nie otrzymała żadnych nowych dostaw ropy, co przyczyniło się do dramatycznej sytuacji energetycznej. Niedobory paliwa wpłynęły nie tylko na sieć elektryczną, ale także na transport publiczny i produkcję w kluczowych sektorach gospodarki, wywołując liczne protesty społeczne.
Dlaczego USA blokują ropę dla Kuby?
28 stycznia Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym oskarżył kubański rząd o „działania szkodliwe dla USA”, w tym wspieranie „wrogich państw, transnarodowych grup terrorystycznych oraz innych wrogich aktorów”. W rozporządzeniu wprowadzono nowe cła na towary przywożone do USA z krajów, które dostarczają ropę do Kuby, oraz inne restrykcje mające zmusić państwa trzecie do zmiany polityki handlowej wobec wyspy.
Według ekspertów ONZ takie działania stanowią „ekstremalną formę jednostronnego nacisku gospodarczego” z działaniami o charakterze extraterytorialnym. Pomimo tego embargo Kuba otrzymała w lutym 6 milionów dolarów pomocy humanitarnej ze strony USA. Przeczytaj także: Szef antyterroryzmu USA podał się do dymisji. „Wojna z Iranem była niepotrzebna”
Próby reform i otwarcie na inwestycje
Rząd Kuby ogłosił niedawno możliwość inwestowania w lokalne przedsiębiorstwa przez Kubańczyków mieszkających za granicą, w tym w Stanach Zjednoczonych – informuje Merkur. Wicepremier Oscar Pérez-Oliva Fraga stwierdził, że wyspa jest otwarta na „płynne relacje handlowe” zarówno z amerykańskimi firmami, jak i z Kubańczykami mieszkającymi w USA. Mimo to eksperci wskazują, że te zmiany są niewystarczające, aby zrekompensować skutki embarga i sankcji oraz ustabilizować krajową gospodarkę.
Sytuacja na Kubie pozostaje napięta. Kryzys energetyczny i gospodarczy trwa, a słowa Trumpa zwiększyły niepewność zarówno wewnętrzną, jak i międzynarodową. Zaangażowanie Rosji oraz groźby ingerencji USA stawiają wyspę w centrum globalnej rywalizacji mocarstw. Każdy kolejny krok administracji amerykańskiej, odpowiedź Moskwy czy decyzje kubańskiego rządu mogą znacząco wpłynąć na stabilność regionu oraz pozycję międzynarodową Kuby.
