
Trump wstrzymuje ataki na 5 dni. Świat wstrzymał oddech w poniedziałkowy poranek, gdy Donald Trump napisał na platformie Truth Social, że amerykańskie ataki na irańską infrastrukturę energetyczną zostają wstrzymane na pięć dni, co natychmiast odbiło się na rynkach – ceny ropy zaczęły gwałtownie spadać. Decyzja może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu konfliktu.
Trump wstrzymuje ataki na 5 dni: ceny ropy zaczęły gwałtownie spadać
Jako powód wskazał „bardzo pozytywne i produktywne rozmowy” prowadzone w ciągu ostatnich 48 godzin z Teheranem — co wszystkich zaskoczyło tym bardziej, że jeszcze w weekend prezydent USA groził Iranowi i domagał się bezwarunkowego otwarcia Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, pod groźbą „całkowitego” zniszczenia kraju. To jednak nie koniec: Iran stanowczo zaprzeczył, by doszło do jakichkolwiek rozmów.
Ogłoszenie padło zaledwie kilka godzin przed upływem ultimatum, w momencie, gdy globalne rynki drżały, a analitycy mówili już o możliwej eskalacji o katastrofalnych skutkach. Steve Witkoff i Jared Kushner, architekci negocjacji nuklearnych z wiosny 2026 roku, ponownie mają koordynować kontakty ze stroną irańską. Rozmowy telefoniczne miały rozpocząć się w niedzielę i trwają również w tym tygodniu.
Przeczytaj także: Trump stawia Iranowi ultimatum: „Macie 48 godzin”
Donald Trump mówił o „piętnastu kluczowych punktach porozumienia” i podkreślił, że „analizowana jest realna możliwość zawarcia układu”. Rynek ropy zareagował natychmiast – cena baryłki Brent spadła o ponad 14%, schodząc poniżej poziomu 100 dolarów. To sygnał, że rynki potraktowały decyzję USA poważnie – nawet jeśli Teheran nie.
Iran zaprzecza i mówi o „wojnie psychologicznej”
Iran zdecydowanie odrzuca wersję USA. Ministerstwo spraw zagranicznych oraz media powiązane z Gwardią Rewolucyjną zaprzeczają, jakoby prowadzone były jakiekolwiek rozmowy. „Nie było i nie ma żadnych negocjacji” – powiedział przedstawiciel irańskich służb bezpieczeństwa, cytowany przez agencję Tasnim, określając doniesienia jako „wojnę psychologiczną”.
Według Teheranu Trump miał się wycofać pod presją gróźb militarnych Iranu, a nie w wyniku postępów dyplomatycznych. W tle mają być także napięcia na rynkach finansowych oraz ryzyko związane z zachodnimi obligacjami.
Ambasada Iranu w Kabulu oświadczyła, że USA „wycofały się po zdecydowanym ostrzeżeniu Iranu”. Trump odpowiedział na to ironicznie: „może nie dostali raportu – mają problemy z łącznością przez wojnę”. Sprzeczne wersje wydarzeń pozostają nierozstrzygnięte, a ewentualna dyplomacja toczy się poza opinią publiczną.
Napięcie nie znika
Mimo ogłoszonej „pauzy”, sytuacja pozostaje skrajnie napięta. W ciągu czterech tygodni bombardowań USA zaatakowały blisko 100 celów militarnych na irańskiej wyspie Charg – kluczowym centrum przemysłu naftowego. Jednocześnie nie uderzano w instalacje cywilne, co ma być utrzymane także podczas pięciodniowego zawieszenia. Tymczasem Izrael, sojusznik USA, ogłosił kolejne ataki na Teheran – zaledwie kilka minut po wystąpieniu Trumpa.
Świat na krawędzi
Konflikt pochłonął już ponad 4000 ofiar, głównie wśród Irańczyków i Libańczyków. Cieśnina Ormuz pozostaje w praktyce zablokowana dla większości statków handlowych, co wpływa na około 20% światowego eksportu ropy i gazu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że przedłużenie konfliktu może doprowadzić do bezprecedensowego kryzysu energetycznego. Ceny surowców wzrosły już o 55% od początku walk pod koniec lutego. Jeśli w ciągu pięciu dni nie dojdzie do porozumienia, świat znajdzie się dokładnie w tym samym miejscu co dziś rano – z tą różnicą, że będzie na to lepiej przygotowany.
