
Tajemniczy obiekt na Bałtyku. To miał być spokojny, letni dzień nad morzem. Plaża, słońce, wakacyjny relaks. Tymczasem pewien urlopowicz z Rugi stał się świadkiem czegoś, co przypominało scenę z filmu szpiegowskiego. Wody Morza Bałtyckiego skrywały niecodzienne zjawisko – potężną, mroczną sylwetkę, wynurzającą się tuż przy popularnym kurorcie. To, co zobaczył, uchwycił kamerą w swoim telefonie. Jednak zamiast internetowej sławy czekały go… nieoczekiwane kłopoty. Więcej informacji poniżej.

Tajemniczy obiekt na Bałtyku
To była niedziela, 10 sierpnia, Sassnitz na wyspie Rugia. René Baier, 46-letni turysta i ojciec rodziny, cieszył się widokiem morza z portu. Nagle, wśród fal, jego uwagę przykuł ogromny, ciemny kształt. Po chwili stało się jasne — to nie była zwykła łódź. Na horyzoncie wynurzyło się… gigantyczne okrętowe monstrum. Baier, nie tracąc czasu, wyciągnął telefon i nagrał niezwykły moment. Film szybko trafił na Facebooka, a reakcje internautów były natychmiastowe. Jednak wraz z popularnością przyszły też problemy. Przeczytaj także: Kobieta znalazła 35-milionowy skarb spacerując nad Bałtykiem
Nie był to wieloryb – to było coś znacznie poważniejszego
Jak się okazało, widziany przez turystę obiekt był najprawdopodobniej nowoczesnym okrętem podwodnym. Według lokalnych mediów i potwierdzeń wodnej policji, jednostka należy do stoczni TKMS w Kilonii — firmy specjalizującej się w produkcji sprzętu wojskowego. Szczegóły misji? Owiane tajemnicą. Informacje o ruchach wojskowych i testach sprzętu są ściśle chronione.
Facebook nie żartuje — wideo zniknęło, konto zostało zablokowane
Zamiast chwały w mediach społecznościowych, René Baier otrzymał od Facebooka powiadomienie o blokadzie konta. Jak podaje KA Insider, oficjalnego powodu nie podano, ale nietrudno się domyślić, że publikowanie nagrań sprzętu wojskowego może być problematyczne.
W Bałtyku pojawienie się okrętu podwodnego to rzadkość dla przeciętnego turysty, ale nie dla wojskowych. Czy jednostka TKMS wykonywała rutynowe testy? A może była to część operacji o charakterze strategicznym? Tego, przynajmniej oficjalnie, raczej się nie dowiemy. Jedno jest pewne — ten dzień nad morzem René Baier zapamięta na długo. I raczej nie tylko z powodu szumu fal.
