
Tysiące Opli muszą trafić do serwisu. Właściciele niektórych samochodów marki Opel powinni zwrócić uwagę na komunikaty dotyczące swoich pojazdów. Producent rozpoczął akcję serwisową związaną z problemem, który może mieć wpływ na informacje wyświetlane kierowcy podczas jazdy. Sprawa dotyczy tysięcy aut, a o akcji wie również polskie organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo ruchu drogowego. Co istotne, w wielu przypadkach usunięcie problemu nie będzie wymagało wizyty w serwisie. Które samochody objęto akcją i na czym dokładnie polega usterka?

Tysiące Opli muszą trafić do serwisu
Opel prowadzi akcję przywoławczą dotyczącą wybranych egzemplarzy modelu Astra. Powodem jest błąd związany z oprogramowaniem, który może prowadzić do nieprawidłowego działania systemu odpowiedzialnego za przekazywanie kierowcy informacji dotyczących ograniczeń prędkości.
Problem nie wynika przy tym z fizycznego uszkodzenia podzespołu. Jak wynika z informacji dotyczących akcji, przyczyną była zbyt wcześnie przeprowadzona zmiana produktu, do której nie zastosowano właściwej wersji oprogramowania. W efekcie system samochodu może w określonych sytuacjach pokazywać kierowcy nieprawidłowe ograniczenie prędkości.
Ponad 5,5 tys. samochodów w samych Niemczech
Skala akcji nie jest mała. W samych Niemczech problem dotyczy ponad 5500 samochodów, natomiast globalnie akcją objęto około 7600 egzemplarzy. Akcja jest monitorowana przez Kraftfahrt-Bundesamt, czyli niemiecki federalny urząd odpowiedzialny m.in. za kwestie związane z bezpieczeństwem pojazdów. W jego rejestrze sprawa figuruje pod numerem 16765R.
Producent wskazuje konkretny przedział produkcyjny. Chodzi o samochody wyprodukowane od 26 września do 10 grudnia 2025 roku. Jeżeli więc ktoś posiada Astrę z tego okresu, warto sprawdzić, czy jego egzemplarz został objęty akcją.
Fałszywe ograniczenie prędkości może pojawić się na ekranie
Sednem problemu jest sposób prezentowania informacji kierowcy. System może wyświetlać ograniczenie prędkości, które nie odpowiada rzeczywistym zasadom obowiązującym na danym odcinku drogi.
Tego typu funkcja ma pomagać kierowcy w orientowaniu się w obowiązujących limitach. Jeżeli jednak dane są nieprawidłowe, użytkownik może otrzymać błędną informację. Na szczęście według dostępnych informacji do tej pory nie odnotowano szkód materialnych ani obrażeń osób, które miałyby być związane z opisywaną usterką.
Nie każdy kierowca będzie musiał jechać do serwisu
W przypadku wielu akcji przywoławczych słowo „serwis” oznacza konieczność umówienia wizyty i pozostawienia samochodu u mechanika. Tym razem sytuacja może wyglądać inaczej. Opel zamierza rozwiązać problem poprzez aktualizację oprogramowania przesyłaną bezpośrednio do samochodu – podaje niemiecki portal Chip. Wykorzystana zostanie technologia OTA, czyli „Over The Air”.
Aktualizacja może zostać pobrana za pośrednictwem łączności mobilnej pojazdu. W zależności od konkretnego egzemplarza korekta może obejmować oprogramowanie samochodowego modułu sterującego, a w razie potrzeby również system infotainment.
Aktualizacja ma potrwać tylko kilka minut
Dla kierowców to istotna różnica. Zamiast umawiać wizytę w warsztacie, w większości przypadków wystarczy pozwolić samochodowi na pobranie i zainstalowanie odpowiedniej aktualizacji. Według informacji przywoływanych przez niemieckie media proces powinien trwać zazwyczaj kilka minut. Wewnętrzne oznaczenie tej akcji u producenta to KWS.
Dlaczego samochodów z podobnymi akcjami jest coraz więcej?
Problemy z oprogramowaniem stają się coraz częstszym powodem akcji przywoławczych. Współczesne samochody mają coraz więcej systemów elektronicznych, które odpowiadają nie tylko za komfort, ale również za przekazywanie kierowcy informacji i wspomaganie prowadzenia.
Według danych przytoczonych przez ADAC, na podstawie informacji niemieckiego urzędu KBA, w 2025 roku przeprowadzono 532 akcje przywoławcze. To niemal trzykrotnie więcej niż w 2010 roku. Jeszcze większa była liczba pojazdów objętych akcjami w 2024 roku. Wówczas dotyczyły one około 2,84 mln samochodów, czyli o 48 proc. więcej niż rok wcześniej. Przeczytaj także: Mercedes wzywa do serwisów tysiące aut. Poważny problem z popularnym modelem
Coraz bardziej zaawansowane samochody, coraz więcej aktualizacji
Eksperci zwracają uwagę, że na wzrost liczby akcji wpływa kilka czynników. Samochody są coraz bardziej skomplikowane, mają więcej elektroniki i systemów zależnych od oprogramowania. Znaczenie ma również rosnąca liczba modeli oraz marek obecnych na rynku. Do tego dochodzą coraz krótsze cykle rozwoju nowych samochodów. Jednocześnie współczesne auta można w wielu przypadkach aktualizować zdalnie. Oznacza to, że część problemów nie wymaga już klasycznej wizyty w warsztacie.
