Przejdź do treści

Wakacyjny raj przestaje być rajem. Włochy straszą drożyzną i zakazami

01/09/2025 22:23 - AKTUALIZACJA 01/09/2025 22:23

Wakacyjny raj przestaje być rajem. Włochy od lat przyciągają miliony turystów swoimi plażami, zabytkami i niepowtarzalnym klimatem. Jednak masowy napływ odwiedzających ma także swoją ciemną stronę. Zatłoczone uliczki, przepełnione plaże i problemy dla lokalnych społeczności sprawiły, że władze wielu regionów zaczęły sięgać po coraz ostrzejsze rozwiązania. Czy jednak restrykcje faktycznie ratują te miejsca – czy raczej powoli odbierają im status wakacyjnego raju? Najnowsze dane z Cinque Terre i innych włoskich regionów każą zadać to pytanie na nowo.

Dom za 1 euro we Włoszech

Wakacyjny raj przestaje być rajem

Liguryjskie Cinque Terre to jeden z najchętniej fotografowanych zakątków Italii. Kolorowe domy na klifach, malownicze trasy nad morzem i romantyczne uliczki – to obrazek, który znają niemal wszyscy. Jednak dziś region ten zmaga się z problemem nadmiaru turystów. Na popularnych szlakach wprowadzono zakaz chodzenia w klapkach i niewłaściwym obuwiu. Kara? Od 50 do nawet 2500 euro. Ikoniczna Via dell’Amore została otwarta tylko częściowo – wstęp możliwy jest wyłącznie po wcześniejszej rezerwacji i za opłatą zaczynającą się od 12,50 euro. Przeczytaj także: Koniec wakacyjnego raju. Drożyzna i kryzys: ‘Zniszczyliśmy chorwacką turystykę’

Zamiast dłuższych wakacji – szybka wycieczka i do domu

Restrykcyjne zasady sprawiły, że Cinque Terre zaczyna tracić swoją atrakcyjność dla osób planujących dłuższe pobyty. Według danych regionalnego obserwatorium turystyki liczba noclegów w pierwszym półroczu 2025 roku spadła o około 50 tysięcy w porównaniu z rokiem poprzednim.
Najmocniej ucierpiała miejscowość Vernazza, gdzie odnotowano spadek o 16,3%. W Levanto było to 9%. Zamiast wielodniowych pobytów, coraz popularniejszy staje się tzw. „mordi e fuggi” – szybkie, jednodniowe wycieczki bez nocowania.

Na zmianach szczególnie cierpią lokalne restauracje i niewielkie pensjonaty, które żyją z gości zostających na dłużej. Jak podaje Merkur, szacuje się, że straty wynikające ze spadku noclegów sięgają już 10 milionów euro. Zyskują natomiast duże biura podróży, które łatwo dostosowały ofertę i proponują jednodniowe pakiety obejmujące Cinque Terre czy Pizę. Standardyzacja i masowość są dla nich atutem – dla małych rodzinnych firm wręcz przeciwnie.

Puste miejsca w środku sezonu – niepokojący sygnał

Ferragosto, czyli najważniejsze letnie święto we Włoszech, zwykle oznaczało oblężenie kurortów i brak wolnych miejsc. Tymczasem w sierpniu 2025 część slotów wejściowych na Via dell’Amore pozostała niewykupiona – coś, co nie zdarzało się od lat. Burmistrz Riomaggiore, Fabrizia Pecunia, przyznała, że liczba odwiedzających była najniższa od 2012 roku, kiedy szlak został zamknięty z powodu osuwiska.

Choć dane lokalne nie napawają optymizmem, całościowy obraz włoskiej turystyki wciąż wygląda nieźle. Szczególnie Niemcy chętnie wybierają Italię – od stycznia do lipca 2025 roku przybyło ich około 1,5 miliona, co oznacza wzrost o 3,6% względem 2024. Eksperci ostrzegają jednak, by nie dać się zwieść statystykom. Alessandro Nucara z Federalberghi zwraca uwagę, że więcej przylotów nie musi oznaczać większej liczby noclegów: „Turyści mogą częściej przyjeżdżać, ale zostawać krócej. A w czasach, gdy trzeba oszczędzać, to scenariusz bardzo prawdopodobny”.