Przejdź do treści

Wstrząs w Niemczech. Znany producent żywności właśnie ogłosił upadłość

06/11/2026 16:57 - AKTUALIZACJA 06/11/2026 16:57

Niemiecki producent żywności ogłosił upadłość. Niemiecki rynek spożywczy mierzy się z kolejnym poważnym problemem. Jeden z rodzinnych producentów żywności, który przez dziesięciolecia budował swoją pozycję i zdobywał zaufanie klientów, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Historia firmy sięga końca lat 40., a jej produkty trafiały do odbiorców przez wiele lat. Dziś przyszłość przedsiębiorstwa stoi pod znakiem zapytania. Trwa poszukiwanie inwestora, a od jego decyzji może zależeć nie tylko dalsza działalność zakładów, ale również los dziesiątek pracowników.

Niemiecki producent żywności ogłosił upadłość

Problemy dotyczą przedsiębiorstwa Völpel GmbH & Co. KG z miejscowości Königsmoos w Bawarii. Wniosek o upadłość złożyła również należąca do niego spółka zależna ZiFood Trockenprodukte, działająca w saksońskim Zittau. Oba postępowania rozpoczęły się pod koniec września 2026 roku.

Mimo poważnych problemów finansowych produkcja w obu zakładach na razie odbywa się bez zakłóceń. To ważna informacja zarówno dla kontrahentów, jak i pracowników. Zarząd oraz osoby odpowiedzialne za restrukturyzację starają się utrzymać działalność i znaleźć rozwiązanie, które pozwoli uratować przedsiębiorstwo.

Od 1948 roku dostarczają produkty dla branży spożywczej

Historia firmy Völpel rozpoczęła się w 1948 roku. Przedsiębiorstwo od początku zajmowało się przetwarzaniem produktów rolnych na potrzeby przemysłu spożywczego. Przez kolejne dekady rozwijało działalność, a obecnie jest prowadzone już przez trzecie pokolenie rodziny.

Oferta producenta obejmuje między innymi suszone zioła, przyprawy, owoce i warzywa, a także składniki wykorzystywane do produkcji herbat leczniczych oraz ziołowych. Firma dostarcza klientom ponad 100 różnych produktów.

Istotną część działalności stanowią również artykuły ekologiczne. Ponad 90 proc. przetwarzanych surowców spełnia standardy produkcji ekologicznej. Wieloletnie doświadczenie, rozbudowana oferta i relacje z odbiorcami miały zapewniać przedsiębiorstwu stabilną pozycję na rynku.

Rosnące koszty i problemy z dostawami doprowadziły do kryzysu

Sytuacja finansowa firmy pogarszała się z kilku powodów. Jednym z największych obciążeń stały się rosnące ceny energii. W przypadku producenta zajmującego się suszeniem żywności jest to szczególnie dotkliwy problem, ponieważ proces ten wymaga dużych ilości energii.

Nie bez znaczenia była również zmiana zachowań konsumentów. Od 2022 roku utrzymuje się ostrożność zakupowa, szczególnie w przypadku droższych produktów. Klienci coraz częściej ograniczają wydatki, co odbija się na producentach oferujących towary z wyższej półki cenowej.

Dodatkowym ciosem okazały się problemy pogodowe i związane z nimi nieudane zbiory. Ograniczona dostępność surowców jeszcze bardziej skomplikowała sytuację przedsiębiorstwa. W rezultacie firma nie była już w stanie samodzielnie regulować wszystkich bieżących zobowiązań.

Produkcja trwa, ale przyszłość zakładów zależy od inwestora

Mimo ogłoszenia niewypłacalności nie doszło do natychmiastowego zamknięcia zakładów. Tymczasowy zarządca masy upadłościowej Alexander Zarzitzky z kancelarii Anchor wspólnie z kierownictwem przedsiębiorstwa zdołał ustabilizować działalność.

W utrzymaniu produkcji pomagają również dotychczasowi klienci i dostawcy, którzy wspierają dalsze funkcjonowanie firmy. Według informacji przekazanych przez zarządcę zdolność do realizacji dostaw została w pełni zabezpieczona.

Atutem przedsiębiorstwa pozostają istniejące linie produkcyjne oraz wieloletnie relacje biznesowe. To właśnie te elementy mogą przekonać potencjalnego inwestora do zaangażowania się w proces ratowania firmy. Przeczytaj także: Duży niemiecki producent kiełbas ogłosił upadłość. Zamyka zakład i zwalnia pracowników

Około 60 pracowników czeka na decyzję

Obecnie najważniejszym zadaniem jest znalezienie strategicznego inwestora. Nowy partner miałby zapewnić firmie niezbędny kapitał, pomóc zdobyć kolejnych odbiorców i lepiej wykorzystać możliwości produkcyjne zakładów. Stawka jest wysoka. Jak informują niemieckie media, zagrożonych jest około 60 miejsc pracy. Dla zatrudnionych oznacza to niepewność dotyczącą dalszej przyszłości zawodowej.

Przedstawiciele firmy i zarządca chcą doprowadzić do uzyskania większej stabilności jeszcze przed końcem 2026 roku. Na razie nie wiadomo jednak, czy uda się znaleźć inwestora gotowego przejąć przedsiębiorstwo lub wesprzeć jego dalszą działalność.

Upadłość nie oznacza więc jeszcze definitywnego końca niemieckiego producenta. Zakłady nadal pracują, zamówienia są realizowane, a poszukiwania inwestora trwają. Przyszłość rodzinnej firmy z niemal 80-letnią historią pozostaje jednak niepewna.