
Najgorsze obawy ponownie zaczynają się spełniać. Po kilku dniach napiętych rozmów i sprzecznych sygnałów z Waszyngtonu i Teheranu sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrzyła. Doszło do ataku na jedno z kluczowych lotnisk, a ruch lotniczy został wstrzymany. Niepokojące informacje napływają również z Zatoki Perskiej, gdzie ostrzelano jeden ze statków. Coraz więcej pytań dotyczy tego, jak daleko może posunąć się nowa eskalacja i jakie konsekwencje będzie miała dla Europy oraz światowej gospodarki.

Zmasowane ataki na Bliskim Wschodzie. Rakiety uderzyły w lotnisko, zaatakowano statek
Napięcie gwałtownie wzrosło po fiasku weekendowych rozmów między Waszyngtonem a Teheranem. Jak podają BBC i CNN, amerykańskie siły zbrojne przeprowadziły uderzenia na irańską instalację wojskową w rejonie Cieśniny Ormuz, a także zaatakowały tankowiec zmierzający do Iranu.
Teheran odpowiedział serią ataków rakietowych i dronowych wymierzonych w amerykańskie cele w regionie. Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) poinformowało, że w kierunku Kuwejtu i Bahrajnu wystrzelono kilka pocisków balistycznych. Większość z nich została jednak przechwycona lub nie trafiła w wyznaczone cele.
Lotnisko w Kuwejcie znalazło się pod ostrzałem
Władze Kuwejtu poinformowały w środę rano, że międzynarodowe lotnisko w kraju zostało zaatakowane przez irańskie rakiety i drony. Jak podała państwowa agencja KUNA, kilka osób zostało rannych, a uszkodzeniu uległ Terminal 1.
Ze względów bezpieczeństwa władze lotnictwa cywilnego wstrzymały ruch lotniczy, a część połączeń przekierowano na inne lotniska. Incydent spotęgował obawy, że konflikt może rozszerzyć się na cały region Zatoki Perskiej.
Waszyngton mówi o działaniach w obronie własnej
Amerykańskie wojsko określa ostatnie operacje jako działania w ramach „samoobrony”. Według CENTCOM uderzenie przeprowadzone na irańskiej wyspie Keszm było wymierzone w wojskową stację kontroli naziemnej i stanowiło odpowiedź na przygotowania Iranu do kolejnych ataków na Bliskim Wschodzie.
W tym samym czasie siły USA poinformowały o zestrzeleniu trzech irańskich dronów, które – według Amerykanów – stanowiły zagrożenie dla cywilnych jednostek przepływających przez wody regionu.
Po amerykańskich atakach Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wystosował ostre ostrzeżenie. Przedstawiciele formacji oświadczyli, że „zakłócenie bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz będzie miało wysoką cenę dla agresywnej armii USA”.
Przeczytaj także: „Podjęliśmy decyzję”. Iran właśnie to ogłosił. Świat wstrzymał oddech
Iran potwierdził również przeprowadzenie ataków na amerykańskie bazy i śmigłowce znajdujące się w jednym z państw regionu. Jak podaje BBC, w ostatnich godzinach Bahrajn i Kuwejt, gdzie znajdują się ważne amerykańskie instalacje wojskowe, ponownie stały się celem irańskich działań.
Blokada morska wkracza w nową fazę
Jeszcze przed ostatnią wymianą ognia armia USA poinformowała o unieszkodliwieniu pustego tankowca płynącego do Iranu. Według CENTCOM jednostka pływająca pod banderą Botswany wielokrotnie ignorowała ostrzeżenia wydawane przez amerykańskie siły.
Amerykański samolot wojskowy wystrzelił pocisk Hellfire w maszynownię tankowca. Nagranie z całej operacji armia USA opublikowała później w sieci. Działania te są częścią blokady morskiej prowadzonej przez Waszyngton w rejonie Cieśniny Ormuz od 13 kwietnia. Przeczytaj także: Cieśnina Ormuz: „Najgorsza wiadomość właśnie nadeszła”. Świat wstrzymuje oddech
Negocjacje utknęły w martwym punkcie
Do najnowszej eskalacji dochodzi w momencie, gdy perspektywa porozumienia dyplomatycznego wydaje się bardziej odległa niż kiedykolwiek. Prezydent USA Donald Trump powiedział niedawno, że Iran „naprawdę chce zawrzeć porozumienie”, które byłoby korzystne dla Stanów Zjednoczonych.
Jednocześnie amerykańskie media informowały, że Waszyngton domaga się zmian w kluczowych warunkach przyszłego układu. Chodzi między innymi o sytuację w Cieśninie Ormuz, irański program nuklearny oraz kwestię zapasów wzbogaconego uranu.
Teheran odrzuca jednak te doniesienia. Rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei zarzucił Stanom Zjednoczonym, że nieustannie zmieniają stanowisko i przedstawiają kolejne, często wzajemnie sprzeczne żądania.
W obliczu narastających napięć sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił przed Kongresem, że Waszyngton nie zaoferował Iranowi złagodzenia sankcji w zamian za ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz.
– Każde złagodzenie sankcji musi być powiązane z powodami, dla których zostały one nałożone, czyli z irańskim programem nuklearnym – podkreślił Rubio.
