
Znana sieć dyskontów ogłosiła upadłość. Rosnące ceny, zmieniające się nawyki zakupowe i coraz większa konkurencja ze strony tanich platform z Azji mocno uderzają w europejski handel detaliczny. Kolejne znane marki mają problem z utrzymaniem rentowności, a konsumenci coraz częściej wybierają najtańsze możliwe rozwiązania. Teraz trudna sytuacja dotknęła popularną sieć dyskontów, która przez lata była dobrze znana klientom szukającym tanich artykułów codziennego użytku. Choć sklepy nadal działają normalnie, nad firmą zawisły czarne chmury. W grze jest przyszłość blisko 200 placówek oraz los około 1200 pracowników.

Znana sieć dyskontów ogłosiła upadłość
Problemy niemieckiego handlu detalicznego narastają od dłuższego czasu. Wysokie koszty energii, transportu, wynagrodzeń i towarów sprawiły, że wiele firm zaczęło notować coraz słabsze wyniki. Dodatkowo sytuację pogarszają napięcia międzynarodowe, w tym wojna w Ukrainie i konflikty na Bliskim Wschodzie.
Jednak eksperci wskazują, że jednym z najważniejszych powodów kryzysu jest zmiana zachowań klientów. Coraz więcej osób kupuje produkty na tanich platformach internetowych oferujących dekoracje, ubrania i akcesoria w bardzo niskich cenach. Jeszcze niedawno problemem był długi czas dostawy z Azji, ale dziś przesyłki docierają znacznie szybciej niż wcześniej.
Kryzys dotknął sieć Mäc-Geiz, działającą głównie na terenie Niemiec Wschodnich. To szczególnie bolesny cios dla firmy, ponieważ niedawno sklepy przejęła sieć Kodi, która planowała dalszy rozwój działalności. Obecnie wszystkie 183 placówki mają zostać dokładnie przeanalizowane pod kątem opłacalności. Według ekspertów istnieje duże ryzyko, że nie wszystkie sklepy uda się utrzymać. W efekcie zagrożonych może być około 1200 miejsc pracy. Przeczytaj także: Niemiecki dyskont odzieżowy zamyka sklepy. Wiadomość właśnie nadeszła
Co dalej z pracownikami i sklepami?
Na razie sklepy działają bez zmian, a klienci nadal mogą robić zakupy jak dotychczas. Firma realizuje również bieżące zamówienia. Pracownicy przez najbliższe trzy miesiące mają otrzymywać wynagrodzenia z niemieckiego funduszu świadczeń insolwencyjnych – podaje KA Insider.
Największą niewiadomą pozostaje jednak to, co stanie się później. Na razie nie wiadomo, które placówki mogą zostać zamknięte ani ilu pracowników ostatecznie straci zatrudnienie. Eksperci podkreślają jednak, że to kolejny sygnał pokazujący, jak trudna stała się sytuacja tradycyjnych dyskontów w Europie.
Przeczytaj także: Znane sieci niemieckich piekarni ogłosiły upadłość. 48 placówek i setki pracowników zagrożonych
