
Groźny zwrot Rosji: Napięcie rośnie. Moskwa wysyła kolejne niepokojące sygnały – polityczne, militarne i propagandowe. Eksperci mówią wprost: Rosja może się szykować na starcie z NATO. Ale czy to rzeczywisty plan czy polityczna gra nerwów? W międzyczasie dochodzi do poważnych zmian w Afryce, nowych ataków na Ukrainie oraz ostrej wymiany komunikatów z Zachodem. (Dalsza część artykułu poniżej)

Groźny zwrot Rosji
Rosja otwarcie zapowiada koniec obowiązującego dotąd moratorium na rozmieszczanie lądowych rakiet średniego zasięgu. To broń, którą od czasów zimnej wojny ograniczał traktat INF (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty). Choć formalnie zawieszony już w 2019 roku, Moskwa dotąd utrzymywała, że wciąż się do niego stosuje. Teraz padają inne słowa: „Zbliżamy się do logicznego końca tego moratorium” – stwierdził wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow. To nie tylko zmiana retoryki. To zapowiedź nowego etapu polityki zbrojeniowej. Eksperci widzą w tym jasny sygnał: Rosja przygotowuje się na potencjalny, otwarty konflikt z NATO. Przeczytaj także: Niemcy masowo budują schrony dla cywilów. „Zaczyna się wyścig z czasem” Dalsza część artykułu poniżej
Eksperci: „To nie gra. To faza przygotowawcza”
Według analityków Institute for the Study of War (ISW), wypowiedź Riabkowa wpisuje się w szerszą strategię Kremla: polityczne przygotowanie gruntu pod przyszłą konfrontację z Sojuszem Północnoatlantyckim. „To nie jest już blef ani straszenie. To wstępna faza realnych przygotowań do konfrontacji, w której Rosja rozważa opcję militarnego starcia z Zachodem” – czytamy w raporcie ISW.
Zerwanie z INF umożliwi Rosji rozmieszczenie rakiet m.in. w obwodzie kaliningradzkim, na Białorusi czy w Arktyce. W grę wchodzą pociski zdolne do przenoszenia głowic jądrowych, wycelowane w cele w Polsce, Niemczech czy krajach bałtyckich. Przeczytaj także: Kraj NATO wysyła żołnierzy na Ukrainę. Rosja przerwała milczenie Dalsza część artykułu poniżej
Eksperci zwracają uwagę, że Rosja już od miesięcy wykonuje ruchy wskazujące na długofalowe planowanie militarne. Obejmują one:
- Intensyfikację produkcji zbrojeniowej, m.in. rakiet, dronów i systemów obrony przeciwlotniczej.
- Mobilizację rezerw i szkolenie tysięcy nowych żołnierzy.
- Agresywną politykę zagraniczną: wzmacnianie obecności w Afryce i próby destabilizacji państw NATO w cyberprzestrzeni.
Każdy z tych elementów traktowany osobno może budzić wątpliwości. Ale razem – układają się w spójną strategię konfrontacyjną.
Dlaczego teraz?
Zdaniem komentatorów, moment nie jest przypadkowy. Rosja testuje gotowość Zachodu w chwili, gdy część państw NATO zmaga się z wewnętrznymi napięciami, a wsparcie dla Ukrainy staje się politycznie trudniejsze. Mark Rutte, nowy sekretarz generalny NATO, ostrzegł kilka dni temu: „Potrzebujemy skoku jakościowego w obronie powietrznej. Inaczej przegapimy moment, w którym Rosja przestaje tylko grozić.” Moskwa to wie – i działa. Zobacz też: Szef NATO Rutte niespodziewanie odwiedził Ukrainę. Spotkał się z Zełenskim
Co dalej?
Jeśli Rosja rzeczywiście zacznie rozmieszczać rakiety w Europie Wschodniej, NATO stanie przed poważnym dylematem – podaje Merkur. Czy odpowiedzieć symetrycznie – również zbrojeniem? Czy próbować rozmów z partnerem, który otwarcie grozi użyciem siły? Póki co, Zachód stawia na odstraszanie. Ale eksperci nie mają złudzeń: z każdym dniem maleje pole do dyplomacji.
