
Fala upadłości firm zalewa Niemcy. Coraz więcej przedsiębiorstw nie radzi sobie z rosnącymi kosztami energii, wysoką inflacją i spadającym popytem. W samym ostatnim kwartale liczba bankructw wzrosła o kilkanaście procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Najbardziej zagrożone są małe i średnie firmy, które nie mają rezerw finansowych. Eksperci ostrzegają, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć w nadchodzących miesiącach.

Fala upadłości firm zalewa Niemcy
Fala upadłości w Niemczech nie zwalnia. Najnowsze dane wskazują, że w tym roku może zostać osiągnięty rekordowy poziom bankructw. Izba Przemysłowo-Handlowa ponownie wezwała do pilnych reform politycznych. Liczba upadłości firm w Niemczech wciąż rośnie. Według Federalnego Urzędu Statystycznego, we wrześniu liczba wniosków o postępowanie upadłościowe wzrosła o 10,4 procent w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku.
W porównaniu z sierpniem (11,6 procent) wzrost nieco spowolnił, ale nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Ponieważ sądy upadłościowe nie zakończyły jeszcze wszystkich postępowań, dane nie są ostateczne — trafią do oficjalnych statystyk dopiero po zatwierdzeniu. Według urzędu, wnioski o upadłość są zazwyczaj składane około trzech miesięcy wcześniej.
Przeczytaj także: Znana niemiecka sieć z tekstyliami ogłosiła upadłość. Zamyka swoje sklepy
W lipcu otwarto 2 197 postępowań upadłościowych, co oznacza wzrost o 13,4 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Roszczenia wierzycieli wyniosły około 3,7 miliarda euro, wobec 3,2 miliarda euro rok wcześniej. Najczęściej upadłości dotyczyły firm z sektora transportu i logistyki, podaje Tagesschau.de.
W 2024 roku odnotowano 21 812 przypadków upadłości, co już wtedy było najwyższym wynikiem od 2015 roku. Eksperci podkreślają, że wzrost był spodziewany po zakończeniu państwowego wsparcia z okresu pandemii. Na firmy dodatkowo wpływają wysokie ceny energii, nadmierna biurokracja oraz niepewność polityczna.
Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (DIHK) spodziewa się w najbliższych miesiącach ponad 22 000 upadłości. Nie widać żadnych oznak poprawy. – Spadający eksport, szczególnie do USA, niższa produkcja przemysłowa i słaba koniunktura to złe wiadomości dla niemieckiej gospodarki – powiedział główny analityk DIHK Volker Treier, potwierdzając prognozę, że w całym 2025 roku ponad 22 000 firm „na zawsze zamknie swoje drzwi z powodu niewypłacalności”.
Przeczytaj także: Kolejny cios dla Opla. Kluczowa firma partnerska ogłosiła upadłość
Treier ponownie zaapelował o reformy strukturalne, które miałyby poprawić atrakcyjność gospodarczą Niemiec. – Musimy pilnie obniżyć koszty energii i koszty pracy oraz zmniejszyć w porównaniu z innymi krajami wysokie obciążenia podatkowe i biurokratyczne – podkreślił.
Z kolei Związek Syndyków i Zarządców Nieruchomości Upadłościowych Niemiec (VID) zaznaczył, że biurokracja nie jest główną przyczyną upadłości. – Biurokratyczne obciążenia mogą jedynie przyspieszyć kryzys, jeśli już wcześniej występowały problemy takie jak niewystarczająca płynność finansowa, nieelastyczne modele biznesowe, zakłócenia w łańcuchach dostaw czy błędy strategiczne – wyjaśnił przewodniczący VID Christoph Niering.
Jak dodał, często o bankructwie decyduje kombinacja wielu czynników: zmiana nawyków konsumenckich, problemy z sukcesją oraz czynniki zewnętrzne.
