Przejdź do treści

Eksperci przebadali popularne oleje z supermarketów. Aż 30 z 50 produktów wypadło źle

28/02/2026 11:00 - AKTUALIZACJA 28/02/2026 19:21
Najgorsze oleje ze sklepów

Najgorsze oleje ze sklepów: W najnowszym teście laboratoryjnym ÖKO-TEST sprawdzono popularne oleje spożywcze dostępne w supermarketach. Wyniki pokazują, że w wielu produktach wykryto niepożądane oleje mineralne, które nie powinny trafiać do żywności. Tylko część badanych marek otrzymała dobre oceny, a kilka wypadło wyraźnie poniżej oczekiwań. Oto, które oleje uznano za problematyczne i na co warto zwrócić uwagę podczas zakupów.

Najgorsze oleje ze sklepów

Pozostałości olejów mineralnych w żywności są znanym problemem od wielu lat. Mimo to do dziś nie wprowadzono wiążących norm prawnych, które jednoznacznie określałyby dopuszczalne limity. Najnowszy test magazynu ÖKO-TEST pokazuje, że również wśród 50 przebadanych olejów spożywczych wiele produktów było zanieczyszczonych – w niektórych przypadkach w znacznym stopniu.

Najgorsze oleje ze sklepów: 50 produktów pod lupą ekspertów

Do badania zakupiono 50 olejów spożywczych, w tym po 10 olejów: z orzechów włoskich, arachidowych, z pestek dyni, konopnych i sezamowych. W teście znalazły się zarówno produkty ekologiczne i konwencjonalne, jak i rafinowane oraz tłoczone na zimno. Oleje pochodziły z supermarketów (m.in. Rewe), drogerii (dm) oraz od znanych producentów żywności ekologicznej. Ceny różniły się znacząco – od 0,55 euro za 100 ml oleju arachidowego do 6,49 euro za 100 ml oleju z orzechów włoskich.

Celem badania było ustalenie, czy pozostałości olejów mineralnych, wcześniej wykrywane w popularnych produktach takich jak oliwa z oliwek, olej rzepakowy czy słonecznikowy, pojawiają się również w mniej typowych olejach spożywczych. W laboratorium przeanalizowano różne frakcje tych zanieczyszczeń, w tym MOSH, MOAH, POSH, PAO oraz MORE, aby dokładnie określić skalę problemu.

Najlepsze oleje – niemal bez zanieczyszczeń

Test wykazał wyraźne różnice w poziomie zanieczyszczenia olejami mineralnymi (MOAH). Dziesięć z 50 badanych produktów otrzymało ocenę „bardzo dobrą”, ponieważ zawierały jedynie śladowe ilości lub nie wykazywały ich wcale.

Na szczególne wyróżnienie zasłużyły oleje z pestek dyni z Austrii – sześć z nich znalazło się w grupie najlepszych. W trzech produktach nie wykryto żadnych pozostałości olejów mineralnych. Wysoko oceniono m.in. Edeka Genussmomente Steirisches Kürbiskernöl oraz Allgäuer Ölmühle Bio Kürbiskernöl.
Przeczytaj także: Eksperci przebadali tuńczyka w puszkach. Radzą kupować tylko te trzy produkty

Najgorsze oleje ze sklepów

30 z 50 przebadanych olejów otrzymało ocenę „niedostateczną” lub „niezadowalającą”. Najgorzej wypadły oleje arachidowe, w tym Mazola Erdnussöl, w którym odnotowano najwyższe poziomy zanieczyszczeń.

Szczególnie niepokojące są aromatyczne węglowodory olejów mineralnych (MOAH), uznawane za potencjalnie rakotwórcze. W jednym przypadku przekroczono nawet proponowane limity, co skutkowało najniższą oceną.

Brak jednoznacznych przepisów

Dla MOSH wciąż nie istnieją obowiązkowe limity prawne – branża stosuje jedynie własne wartości orientacyjne, których przekroczenie nie pociąga za sobą konsekwencji prawnych.

Jak podaje Chip.de, w przypadku MOAH Komisja Europejska zaproponowała co prawda maksymalne poziomy, jednak nie mają one charakteru wiążącego. W praktyce oznacza to, że nawet produkty przekraczające rekomendowane wartości nie zawsze są wycofywane z rynku. Zobacz także: Znane proszki z Niemiec wypadły fatalnie w testach. „Nie radzą sobie z zabrudzeniami”

Test pokazuje, że mimo wieloletniej dyskusji problem zanieczyszczeń olejami mineralnymi w żywności wciąż pozostaje nierozwiązany, a konsumenci nie mają pełnej ochrony prawnej.