
„Koniec silników spalinowych to bankructwo Niemiec” ostrzega Markus Söder. Lider CSU i premier Bawarii uderza w alarmistyczny ton prosto z USA: „Niemcy muszą zagłosować przeciw zakazowi silników spalinowych — wstrzymanie się byłoby narodowym bankructwem”. Söder nieprzypadkowo wybrał tło dla tego mocnego przekazu: wizytę w największej na świecie fabryce BMW w Spartanburgu w Karolinie Południowej. Na tle linii produkcyjnych przekazał koalicji w Berlinie i decydentom w Brukseli jasne ultimatum: Niemcy mają jednoznacznie zagłosować przeciw europejskiemu pakietowi, który w praktyce podtrzymuje zakaz silników spalinowych po 2035 roku. Bez wstrzymywania się, bez półśrodków — tylko głos „przeciw”. Problem polega na tym, że SPD nie chce przyjąć takiego stanowiska. To oznaczałoby, że rząd federalny musiałby w końcowym głosowaniu w Radzie UE wstrzymać się od głosu — a taki scenariusz Söder uważa za równie groźny jak poparcie zakazu.

Koniec silników spalinowych to bankructwo Niemiec
„Wstrzymanie się Niemiec byłoby katastrofą, bo pozostajemy najważniejszym centrum motoryzacyjnym Europy” — powiedział Söder, nie zostawiając pola do interpretacji. „Byłaby to deklaracja bankructwa napisana po niemiecku”. Do czerwca 2026 roku Berlin musi mieć wspólne stanowisko. Najpierw głosuje Parlament Europejski, a potem Rada UE ostatecznie rozstrzyga propozycję Komisji. Ta w grudniu 2025 roku zasugerowała możliwość dalszej rejestracji aut z silnikami spalinowymi po 2035 roku — to pewne odejście od pierwotnych ustaleń, ale zdaniem CDU/CSU nadal zdecydowanie niewystarczające.
Czego konkretnie chce Söder
Lider Bawarii nie mówi o kosmetycznych poprawkach do europejskiego pakietu. Domaga się zniesienia wszelkich ograniczeń, które blokowałyby rozwój silników spalinowych, plug-inów i hybryd spełniających wysokie standardy. „Głos, który utrzyma zakaz, będzie największym przemysłowym samobójem w historii Europy” — ocenił Söder. Wzywa do podejścia neutralnego technologicznie: to rynek, a nie brukselska biurokracja, ma zdecydować, która technologia wygra.
Przeczytaj także: Niemcy podjęli decyzję ws. aut spalinowych. Nowa zmiana może zaskoczyć kierowców
Podobnie argumentuje dyrektor ds. rozwoju w BMW, Joachim Post. Jego zdaniem zmodyfikowany pakiet UE w praktyce nadal jest zakazem silników spalinowych, podczas gdy realny popyt na samochody elektryczne pozostaje wyraźnie niższy od prognoz Komisji Europejskiej. „UE zakłada wzrost elektromobilności, który nie jest realistyczny ani przemysłowo, ani finansowo, ani w horyzoncie czasowym” — ostrzegł Post.
Ohne #Auto geht es nicht. Es ist unser wichtigster Industriezweig und vereint Innovation und Ideenkraft. Das Auto spielt ökonomisch für Bayern eine entscheidende Rolle – deshalb müssen wir den internationalen Wettbewerb annehmen und dürfen diese Schlüsseltechnologie nicht anderen… pic.twitter.com/tdZZn65Mck
— Markus Söder (@Markus_Soeder) April 1, 2026
Chiny przyspieszają, Niemcy się wahają
Za tą polityczną batalią stoi twarda rzeczywistość gospodarcza. W ubiegłym roku — po raz pierwszy — chiński import samochodów do UE przewyższył liczbę aut europejskich eksportowanych do Chin. Tak wynika z analizy cytowanej przez ZDF. Chińscy producenci już dominują w segmencie elektrycznym — dokładnie tym, który Bruksela chce narzucić jako jedyną opcję po 2035 roku.
Söder przekonuje, że Niemcy nie mogą z góry oddawać rynków Chinom. Podkreśla też, że niemiecki przemysł motoryzacyjny — wraz z całym łańcuchem dostawców — potrzebuje przewidywalności, a nie wewnętrznych politycznych kompromisów. Tymczasem SPD nadal nie zajęła jasnego stanowiska, koalicja pozostaje zablokowana, a Bruksela czeka na odpowiedź z Berlina, która wciąż nie nadchodzi, podaje Zeit.de.
