Przejdź do treści

To najniebezpieczniejsza szkoła w Niemczech. 90 proc. uczniów to migranci

Tagi:
21/08/2026 12:00
najniebezpieczniejsza szkoła w Niemczech

Karolina-Burger-Realschule w Ludwigshafen znalazła się w centrum poważnego kryzysu. Przemoc, bójki, wandalizm i liczne alarmy przeciwpożarowe mają być tam codziennością, a aż jedna trzecia nauczycieli przebywa na zwolnieniach lekarskich. Eksperci nie mają wątpliwości, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Jeden z nich proponuje radykalne rozwiązanie.

najniebezpieczniejsza szkoła w Niemczech

Najniebezpieczniejsza szkoła w Niemczech? Przemoc i chaos mają być codziennością

Karolina-Burger-Realschule w Ludwigshafen od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami. Według opisywanych informacji w szkole dochodzi do aktów przemocy, bójek i wandalizmu. Uczniowie mają również wielokrotnie wywoływać fałszywe alarmy przeciwpożarowe. Jak wynika z relacji, część takich działań ma być formą odwetu na nauczycielach i władzach szkoły. Sytuacja jest na tyle poważna, że około jedna trzecia nauczycieli przebywa na zwolnieniach lekarskich.

Problemy, według przedstawicieli środowiska nauczycielskiego, przez lata miały być bagatelizowane przez odpowiedzialne za szkołę instytucje. Dodatkowym wyzwaniem jest struktura społeczna placówki. Około 90 proc. uczniów ma mieć pochodzenie migracyjne. Wokół tej kwestii rozgorzała jednak poważna dyskusja dotycząca integracji migrantów w Niemczech, koncentracji uczniów z rodzin migracyjnych w pojedynczych szkołach oraz odpowiedzialności państwa za zapobieganie powstawaniu tzw. szkół problemowych.

Po zmianach politycznych w Nadrenii-Palatynacie nowe kierownictwo resortu edukacji zdecydowało się na interwencję. Już w drugim tygodniu po wakacjach ze stanowiska został odwołany dyrektor szkoły Oliver Kästel. Dla części ekspertów sama zmiana dyrektora to jednak zdecydowanie za mało.
Przeczytaj także: Koniec pewnej epoki w Hamburgu. Po 17 latach zapadła ostateczna decyzja

Ekspert o szkole w Ludwigshafen: „Całkowicie bym ją zamknął”

Ahmad Mansour, ekspert zajmujący się m.in. problemami integracji i radykalizacji, w rozmowie z BILD zaproponował wyjątkowo radykalne rozwiązanie. „Ja całkowicie zamknąłbym tę szkołę i rozdzielił uczniów do innych szkół” – stwierdził.

Jego zdaniem obecna sytuacja pokazuje, że nie wystarczy wymienić kierownictwa placówki. Mansour podkreślił, że szkoła nie może być miejscem, w którym przemoc staje się normalnym elementem codziennego życia. „Tak dalej być nie może” – powiedział ekspert.

W jego ocenie na eskalację problemów wpływa kilka czynników. Wymienił m.in. przemoc występującą w rodzinach, wpływ mediów społecznościowych, brak poczucia bezpieczeństwa wśród nauczycieli oraz niewystarczające wsparcie polityczne dla pedagogów i dyrekcji szkół.

Sprawa Karolina-Burger-Realschule wywołała szeroką debatę o tym, jak powinien wyglądać system edukacji w miejscach, gdzie szczególnie duża liczba uczniów pochodzi z rodzin migracyjnych. Krytycy obecnego systemu wskazują, że koncentracja problemów społecznych w jednej placówce może prowadzić do sytuacji, w której ani uczniowie, ani nauczyciele nie są w stanie normalnie funkcjonować.

Eksperci mówią o porażce polityki integracyjnej

Socjolożka Susanne Schröter określiła sytuację w Ludwigshafen jako „Brennglas einer gescheiterten Integrationspolitik”, czyli swoiste szkło powiększające pokazujące skutki nieudanej polityki integracyjnej. Jej zdaniem przypadek tej szkoły nie jest odosobniony.

To nie pierwszy przypadek, gdy szkoła z wysokim udziałem uczniów z doświadczeniem migracyjnym trafia na pierwsze strony gazet z powodu negatywnych wydarzeń. Jest to raczej problem o charakterze systemowym” – oceniła.

Dyskusja dotyczy również bezpieczeństwa nauczycieli. W przedstawianych danych zwraca się uwagę na rosnącą skalę agresji wobec pracowników szkół. Przemoc ze strony uczniów ma dotykać coraz większej liczby placówek, a część nauczycieli doświadcza także fizycznej agresji.

Heinz-Peter Meidinger, honorowy przewodniczący Niemieckiego Związku Nauczycieli, uważa, że w przypadku Karolina-Burger-Realschule popełniono wiele błędów organizacyjnych. „W tej szkole najwyraźniej popełniono wiele błędów, a kierownictwo nie stało wystarczająco po stronie nauczycieli” – stwierdził. Jego zdaniem pedagodzy zostali pozostawieni samym sobie w wyjątkowo trudnej sytuacji. „Nauczyciele są tutaj najbiedniejszymi ludźmi” – powiedział obrazowo Meidinger.

Ekspert zwrócił również uwagę, że uczniowie nie zaczynają mieć problemów dopiero po przekroczeniu szkolnej bramy. „Uczniowie nie stali się tacy w szkole. Przynieśli ze sobą swoje konflikty i problemy” – ocenił. Jednocześnie podkreślił, że wysoki udział uczniów z rodzin migracyjnych w pojedynczych szkołach może prowadzić do powstawania placówek szczególnie trudnych do zarządzania. Jego zdaniem konieczne jest lepsze rozdzielanie uczniów pomiędzy szkoły, zanim dojdzie do nadmiernej koncentracji problemów w jednym miejscu. „Niemieccy rodzice uciekają od takich szkół, a to jeszcze bardziej wzmacnia ten efekt” – ostrzegł.

Według Meidingera podobnych placówek, określanych jako szkoły znajdujące się w szczególnie trudnej sytuacji społecznej, może być w Niemczech znacznie więcej.

W Karolina-Burger-Realschule uczy się około 800 uczniów. Według przedstawianych informacji nawet 150 z nich może być odpowiedzialnych za poważne zakłócanie funkcjonowania szkoły. Najbardziej cierpią jednak pozostali uczniowie, którzy chcą spokojnie zdobywać wykształcenie.

Jeden z uczniów zwrócił uwagę na jeszcze jeden problem. Obawia się, że zła reputacja szkoły może w przyszłości wpłynąć na szanse absolwentów podczas poszukiwania pracy.

Jeśli będziemy się kiedyś ubiegać o pracę, a na świadectwie będzie nazwa naszej szkoły, to kto wie, czy w ogóle zostaniemy przyjęci. Wszyscy uczniowie z tej szkoły mogą być postrzegani jako problematyczni” – powiedział.

Sprawa szkoły w Ludwigshafen stała się więc czymś więcej niż lokalnym konfliktem. Pokazuje znacznie szerszy problem, który od lat wywołuje w Niemczech gorącą debatę. Chodzi o przemoc w niemieckich szkołach, bezpieczeństwo nauczycieli, skuteczność systemu edukacji oraz pytanie, czy dotychczasowa polityka integracyjna w Niemczech radzi sobie z wyzwaniami, przed którymi stoją wielokulturowe społeczności.

Dla Ahmada Mansoura odpowiedź w przypadku Karolina-Burger-Realschule jest jasna. Sama zmiana dyrektora nie wystarczy. Jego zdaniem konieczne może być całkowite zamknięcie placówki i rozdzielenie uczniów do innych szkół, zanim sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza do opanowania.