
Cena oleju napędowego w Niemczech w sobotę znów przebiła historyczny rekord — już czwarty raz z rzędu w ciągu kilku dni. Po godz. 12 średnia cena litra diesla wyniosła 2,486 euro, po skoku o 9,4 centa w jednym południowym ruchu. Zrożała także benzyna Super E10, która w tym samym czasie kosztowała średnio 2,234 euro za litr. Podwyżki są związane z trwającą wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz. Cena baryłka ropy dzień przed wybuchem konfliktu, to jest 27 kutego br., wynosiła 72 dolarów. W ostatnim dniu handlowym przed Wielkanocą jej koszt wynosił już 110 dolarów.

Według niemieckiego automobilklubu ADAC, który codziennie monitoruje ceny na ponad 14 tys. stacji, nie chodzi jednak wyłącznie o droższą ropę. Organizacja alarmuje, że koncerny paliwowe wykorzystują nowe przepisy obowiązujące od 1 kwietnia, by działać na własną korzyść, a nie w interesie konsumentów. To, co miało wyhamować wzrosty, w praktyce stało się mechanizmem, który je napędza.
Niemcy: „Austriacki model” okazał się farsą, ceny diesla biją rekordy
Od 1 kwietnia 2026 r. Niemcy wprowadziły tzw. austriacki model regulacji cen paliw. Zasada jest prosta: stacje mogą podnieść cenę paliwa tylko raz dziennie — w południe — natomiast obniżać ją mogą w dowolnym momencie. Na papierze wygląda to uczciwie, ale ADAC wskazuje, że efekt okazał się odwrotny od zamierzonego.
Według ekspertów z niemieckiego automobilklubu koncerny, spodziewając się możliwych podwyżek cen ropy, zaczęły wykorzystywać południowe „okno” do prewencyjnego podbijania cen — nie zawsze w oparciu o realne zmiany na rynku surowców.
W Wielki Piątek, gdy giełdy były zamknięte, a cena baryłki się nie zmieniła, diesel i tak zdrożał o 9,4 centa na litr dokładnie o godz. 12. ADAC podsumował to krótko: „Nie zasługuje na miano hamulca cen. Wręcz przeciwnie, jest kontrproduktywny.” Organizacja domaga się natychmiastowej interwencji Federalnego Urzędu Kartelowego i władz krajów związkowych, wskazując na nowe uprawnienia śledcze, które ustawa miała zapewnić właśnie na takie sytuacje. Za złamanie zasady grożą kary do 100 tys. euro, ale jak dotąd nie nałożono żadnej sankcji.
Niemieccy politycy nie chcą zgodzić się na obniżkę podatku
ADAC wskazuje rozwiązanie, które — zdaniem organizacji — można wdrożyć szybko: czasowe obniżenie podatku energetycznego na paliwa. Taki ruch mógłby przełożyć się na spadek ceny przy dystrybutorze o ok. 15 centów na litr. Olej napędowy można by obniżyć do minimalnej stawki podatku energetycznego wymaganej przez UE, a benzynę odpowiednio proporcjonalnie. Federalna minister gospodarki Katherina Reiche (CDU) zdecydowanie odrzuciła jednak tę możliwość.
Przeczytaj także: Niemcy pod presją. Eksperci apelują do mieszkańców: „zrezygnujcie z samochodów”
Niemcy oraz pozostałe 31 państw członkowskich Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) zdecydowały o uwolnieniu części strategicznych rezerw ropy, by uspokoić rynki. Eksperci ADAC na razie wykluczają ryzyko fizycznych niedoborów paliwa — dostawy do Niemiec trwają, a krajowe rezerwy strategiczne wystarczyłyby na ok. 90 dni zużycia nawet bez importu. Problemem nie jest brak benzyny czy diesla, lecz ich ceny. Na razie żadne z dotychczasowych działań w Niemczech nie zahamowało ich wzrostu.
