
Brutalny atak siekierą w pociągu w Niemczech. Pasażerowie jadący pociągiem ICE przez Bawarię nie spodziewali się, że zwykła podróż zamieni się w dramatyczne wydarzenia, które na długo pozostaną w ich pamięci. W jednym z wagonów doszło do brutalnego ataku, podczas którego kilka osób zostało ciężko rannych. Teraz, ponad rok po tych wydarzeniach, sąd wydał decyzję dotyczącą przyszłości młodego mężczyzny odpowiedzialnego za atak. Szczegóły sprawy pokazują, jak tragicznie może zakończyć się sytuacja, która początkowo wydawała się zupełnie niegroźna.

Brutalny atak siekierą w pociągu w Niemczech
Do dramatycznych wydarzeń doszło 3 lipca 2025 roku w pociągu ICE jadącym przez Dolną Bawarię. Według ustaleń sądu 21-letni Syryjczyk miał najpierw zwrócić uwagę na przypadkowego pasażera – 25-letniego mężczyznę, który podróżował wraz z matką i młodszym rodzeństwem w kierunku Pasawy. Świadkowie opisywali, że zachowanie mężczyzny szybko stało się niepokojące. Miał patrzeć na pasażera wrogo, a następnie chodzić po wagonie z młotkiem i siekierą.
Telefon na policję zakończył się dramatem
Matka 25-latka zauważyła, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna i poprosiła innego podróżnego o wezwanie pomocy. Jej syn nie miał zasięgu w telefonie, dlatego 29-letni pasażer zadzwonił na numer alarmowy. W trakcie rozmowy z policją napastnik miał podejść do niego i uderzyć go siekierą w głowę. Cios był tak silny, że mężczyzna doznał złamania czaszki i stracił przytomność.
Nagranie rozmowy telefonicznej zostało później odtworzone podczas procesu. Słychać było, jak pasażer informuje funkcjonariusza o mężczyźnie z siekierą. W pewnym momencie mówi: „Teraz jest obok mnie”. Chwilę później pojawia się głuchy odgłos uderzenia, a kontakt z nim się urywa.
Kolejne ofiary i walka o życie
Po ataku na 29-latka napastnik miał skierować się w stronę rodziny 25-letniego pasażera. Według ustaleń sądu dwukrotnie uderzył siekierą jego matkę w głowę. Kobieta również doznała poważnego urazu czaszki. Dramat zakończył się dopiero wtedy, gdy syn kobiety zdołał odebrać napastnikowi broń. Mężczyzna uderzył go siekierą w ramach obrony koniecznej, powodując u niego ciężkie obrażenia. Sąd uznał, że fakt, iż nikt nie zginął podczas ataku, był wyłącznie kwestią przypadku. Przeczytaj także: Eksplozja kamienicy w Görlitz zabiła trzy osoby. Polak właśnie usłyszał wyrok
21-latek nie trafi do więzienia. Jest decyzja sądu
Sąd Okręgowy w Ratyzbonie uznał, że mężczyzna w chwili popełnienia czynów był niepoczytalny z powodu choroby psychicznej. Odpowiadał jednak za czyny, które zakwalifikowano m.in. jako usiłowanie zabójstwa oraz niebezpieczne uszkodzenie ciała. Zdecydowano, że 21-latek pozostanie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Powodem jest nadal istniejące wysokie ryzyko ponownego zagrożenia dla innych osób – podaje Tag24. Sędzia podkreśliła, że mężczyzna nadal doświadcza objawów choroby – między innymi słyszy głosy, które mają nakłaniać go do określonych działań.
Podczas rozprawy odtworzenie nagrania rozmowy alarmowej wyraźnie poruszyło oskarżonego. Po jego wysłuchaniu miał zwrócić się do rannego pasażera i powiedzieć: „Przepraszam za to, co się stało”.
