Przejdź do treści

Niemcy zmieniają ważne prawo po 20 latach. „To uderzy w miliony obywateli”

Tagi:
22/07/2026 16:19 - AKTUALIZACJA 22/07/2026 16:19

Niemcy chcą zmienić prawo obowiązujące od 20 lat. Przez dwie dekady mieszkańcy Niemiec mieli możliwość sprawdzania, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami urzędów. Jedno proste prawo pozwalało każdemu obywatelowi pytać instytucje państwowe o dokumenty i informacje – bez tłumaczenia powodów i bez konieczności wykazywania szczególnego interesu. Teraz ta zasada może się zmienić. Planowana reforma wywołała ogromne emocje, a krytycy ostrzegają, że nowe przepisy mogą całkowicie zmienić relację między państwem a obywatelami.

Niemcy chcą zmienić prawo obowiązujące od 20 lat

Od 2006 roku w Niemczech obowiązuje ustawa o wolności informacji (Informationsfreiheitsgesetz – IFG). Dzięki niej każdy człowiek może zwrócić się do federalnych urzędów z prośbą o dostęp do oficjalnych dokumentów. Nie trzeba podawać powodu ani udowadniać, że sprawa dotyczy konkretnej sytuacji.

Prawo to przez lata było wykorzystywane zarówno przez zwykłych obywateli, jak i dziennikarzy oraz organizacje społeczne. Za pośrednictwem platformy FragDenStaat złożono już ponad 300 tysięcy wniosków o dostęp do informacji publicznych. Dzięki takim zapytaniom ujawniano między innymi działania lobbystyczne polityków czy wewnętrzne dokumenty dotyczące kontrowersyjnych decyzji władz.

Reforma rządu Friedricha Merza może mocno ograniczyć dostęp do informacji

Zmiany znalazły się w pakiecie reform przygotowywanym przez rząd kanclerza Friedricha Merza. Choć temat znajduje się dopiero wśród wielu punktów planu zmian państwowych, wzbudził wyjątkowo silną reakcję. Według propozycji obecne zasady miałyby zostać znacząco zaostrzone.

Najważniejsze planowane zmiany to:

  • konieczność wykazania „uzasadnionego interesu” przed złożeniem wniosku, co oznacza odejście od zasady swobodnego dostępu;
  • ograniczenie prawa do osób fizycznych, przez co organizacje, fundacje i część mediów mogłyby stracić możliwość składania zapytań;
  • możliwe ograniczenie dostępu dla osób spoza Niemiec;
  • automatyczne ukrywanie nazwisk pracowników urzędów w dokumentach;
  • likwidacja obecnego limitu opłat wynoszącego 500 euro i przejście na zasadę pełnego pokrywania kosztów.

To ostatnie rozwiązanie może oznaczać, że niektóre wnioski będą kosztować nawet kilka tysięcy euro.

„To praktycznie likwidacja prawa” – rośnie fala krytyki

Pomysł zmian spotkał się z ostrą reakcją organizacji zajmujących się przejrzystością państwa oraz ochroną wolności mediów. Ponad 100 organizacji, stowarzyszeń i redakcji zaapelowało o wycofanie planowanych zmian. Krytycy twierdzą, że nowe przepisy mogą sprawić, iż dostęp do informacji publicznych stanie się w praktyce bardzo trudny. Przedstawiciele organizacji FragDenStaat określili propozycje jako jeden z największych ataków na przejrzystość administracji w historii Republiki Federalnej Niemiec.

Podobne obawy wyraził także Niemiecki Związek Dziennikarzy (DJV). Jego przedstawiciele ostrzegają, że po reformie prawo może stać się jedynie „bezzębnym narzędziem”, które formalnie istnieje, ale nie daje realnej kontroli nad działaniami władz.

Niezadowolenie także w SPD. „Nie możemy brać udziału w demontażu”

Co ciekawe, sprzeciw wobec zmian pojawił się również wewnątrz koalicji rządowej. Szef młodzieżówki SPD Philipp Türmer przypomniał, że to właśnie jego partia była jednym z głównych inicjatorów wprowadzenia ustawy w 2005 roku. Jego zdaniem SPD nie powinna zgadzać się na ograniczanie prawa, które sama wcześniej stworzyła. Poseł Johannes Schätzl, odpowiedzialny w SPD za temat ustawy informacyjnej, miał stwierdzić, że proponowane zmiany oznaczają w praktyce odejście od obecnego systemu.

Rząd tłumaczy reformę ochroną urzędników

Strona rządowa broni swoich planów i przekonuje, że zmiany mają usprawnić funkcjonowanie administracji. Jednym z argumentów jest ochrona pracowników urzędów przed nękaniem oraz publikowaniem ich danych osobowych. Zwolennicy reformy wskazują także, że obecny system może generować duże obciążenie dla administracji. Krytycy odpowiadają jednak, że bezpieczeństwo urzędników nie powinno prowadzić do ograniczenia kontroli obywateli nad państwem. Przeczytaj także: Nowe prawo grzewcze w Niemczech. „Teraz tysiące mieszkań zaczną tracić na wartości”

Decyzja jeszcze nie zapadła. Zmiany mogą wejść w życie pod koniec roku

Na razie obowiązują dotychczasowe przepisy. Każdy nadal może składać wnioski o dostęp do dokumentów federalnych bez podawania szczegółowego uzasadnienia – podaje Ruhr24. Ostateczny projekt ustawy ma dopiero przygotować niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Jeżeli propozycje zostaną przyjęte przez Bundestag, nowe zasady mogą zacząć obowiązywać jeszcze przed końcem roku. Dla wielu obserwatorów będzie to jedna z najważniejszych decyzji dotyczących przejrzystości niemieckiego państwa od dwóch dekad.