Przejdź do treści

Niemieckie firmy bankrutują na potęgę. Eksperci ostrzegają przed tym, co nadchodzi

Tagi:
11/07/2025 16:44 - AKTUALIZACJA 12/07/2025 12:54
Państwa UE krytykują Niemcy

Fala upadłości firm w Niemczech. Coraz więcej firm w Niemczech ogłasza upadłość – i to mimo pierwszych oznak ożywienia gospodarczego. Co się dzieje? Czy niemiecka gospodarka wpada w nowy kryzys, czy po prostu nadrabia zaległości po latach sztucznego podtrzymywania słabych firm? Eksperci są podzieleni, ale jedno jest pewne: liczby są niepokojące, a kolejne miesiące mogą przynieść jeszcze więcej bankructw. Sprawdzamy, co naprawdę stoi za falą upadłości i które branże ucierpiały najbardziej.

Fala upadłości firm w Niemczech. Najgorszy wynik od dekady

W czerwcu 2025 roku liczba firm ogłaszających upadłość wzrosła o 2,4% w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej – podał Federalny Urząd Statystyczny. To oznacza, że problem nie znika, mimo że w maju zanotowano pierwszy spadek upadłości rok do roku od ponad dwóch lat.

Organizacja Creditreform szacuje, że w pierwszym półroczu 2025 roku upadło aż 11 900 firm – o 9,4% więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. To najwyższy wynik od 2015 roku. W kwietniu odnotowano aż 2 125 upadłości – to najwięcej w tym miesiącu od 11 lat. Przeczytaj także: Upadłość słynnej fabryki w Niemczech. Wszystko przez polski zakład i niższe podatki?

Które branże są najbardziej zagrożone?

Najwięcej upadłości dotyczyło firm z branży transportowej, budowlanej i gastronomicznej. Wiele z tych firm to małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie poradziły sobie z rosnącymi kosztami – energii, materiałów, czynszów – oraz coraz większą biurokracją.

Co ciekawe, mimo większej liczby upadłości, wartość zobowiązań zgłoszonych przez wierzycieli spadła – z 11,4 miliarda euro rok temu do 2,5 miliarda euro teraz. To pokazuje, że tym razem padają głównie mniejsze firmy.
Przeczytaj także: Niemcy rezygnują z piwa. Pierwsza taka sytuacja od czasów zjednoczenia

Co jest przyczyną?

Eksperci wskazują na kilka powodów:

  • Brak popytu – klienci mniej kupują, bo sami odczuwają drożyznę.
  • Wysokie koszty – zwłaszcza energii i usług.
  • Zakończenie pomocy państwowej po pandemii – wiele firm utrzymywało się tylko dzięki dotacjom.
  • Wzrost stóp procentowych – droższe kredyty to duży problem dla zadłużonych firm.

Volker Treier z Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej ostrzega: „Fala upadłości jeszcze się nie skończyła. Jeśli chcemy być konkurencyjni, rząd musi wreszcie działać i wprowadzić konkretne ulgi oraz inwestycje.”