
Porady kanclerza Niemiec dotyczące oszczędzania na emeryturę wywołały konsternację – Kanclerz Niemiec Friedrich Merz wywołał spore poruszenie krótkim nagraniem opublikowanym na Instagramie. Odpowiadając na pytania użytkowników, przyznał otwarcie, że niemiecka emerytura państwowa nie wystarczy do godnego życia na starość. Rada, którą udzielił młodym ludziom, miała być prosta: zacznijcie oszczędzać wcześnie, choćby po 10 czy 20 euro miesięcznie, a w przyszłości będziecie mogli spać spokojnie.
Brzmi rozsądnie? Tyle że – jak zauważa portal BusinessInsider.de – w rzeczywistości to recepta, która może prowadzić donikąd. „Prosta kalkulacja finansowa obnaża niewiedzę niemieckiego kanclerza” – zauważają dziennikarze? Oto, o czym zapomniał szef niemieckiego rządu.

Porady kanclerza Niemiec dotyczące oszczędzania na emeryturę wywołały konsternację
O ile poprzednik Merza, Olaf Scholz, lubił chwalić niemiecki system emerytalny i podkreślał jego stabilność, o tyle obecny kanclerz przynajmniej nie owija w bawełnę – zauważa BusinessInsider.de. Kanclerz Niemiec mówi wprost, że system jest przeciążony i nie zapewni wystarczających świadczeń. W latach 60. na jednego emeryta przypadało sześciu pracujących – dziś zaledwie dwóch, a tendencja jest spadkowa. Co roku ponad 100 miliardów euro z budżetu państwa musi zasilać kasę emerytalną, aby ta w ogóle przetrwała.
Dlatego prywatne oszczędności wydają się nieuniknione. Problem w tym, że plan oparty na radzie Merza – „odkładajcie małe sumy przez długi czas” zupełnie się nie spina. Eksperci wytykają oczywisty błąd.
Przeczytaj także: Niemcy piszą o powrotach Polaków z Niemiec. „To koniec mitu o niemieckim dobrobycie”
Gdzie kanclerz pomylił się w obliczeniach?
Eksperci z „Finanztip” policzyli: jeśli 20-latek zacznie odkładać 10 euro miesięcznie w globalny ETF, który średnio przynosi 6% rocznie, to po 47 latach uzbiera około 30 tysięcy euro (przed opodatkowaniem). Brzmi nieźle, ale tylko na pierwszy rzut oka.
Z takiej kwoty, by nie wyczerpać kapitału, można bezpiecznie wypłacać najwyżej 3% rocznie – czyli niecałe 80 euro miesięcznie. A przy uwzględnieniu inflacji, w wieku 67 lat ta suma odpowiada dzisiejszej sile nabywczej zaledwie około 30 euro. „To nie jest rozwiązanie emerytalnej luki” – zauważają niemieccy ekonomiści. Dalsza część artykułu poniżej
Polityczna mgła czy świadoma strategia?
Jak zauważa BusinessInsider.de, dziwić może fakt, że takie słowa padają z ust polityka, który przez lata zasiadał w radzie nadzorczej niemieckiego oddziału BlackRock – amerykańskiego giganta zarządzającego aktywami i jednego z największych na świecie dostawców ETF-ów. Merz z pewnością zna mechanizmy rynku i realne stopy zwrotu.
Dlatego pytanie brzmi: czy kanclerz naprawdę wierzy w swoją prostą receptę, czy raczej próbuje uspokoić opinię publiczną, zamiast zmierzyć się z brutalną prawdą?
Przeczytaj także: Tyle pieniędzy wystarczy, by nigdy więcej nie pracować. Żyjesz za to jak król
Co to oznacza dla zwykłych ludzi?
Jedno jest pewne: w Niemczech – podobnie jak w wielu innych krajach Europy – państwowa emerytura oparta na starych zasadach z pewnością nie zagwarantuje emerytury, za którą będzie dało się wyżyć. Realne zabezpieczenie wymaga dużo większych kwot inwestowanych przez całe życie zawodowe – zauważają niemieccy eksperci.
