
Zwolnienia w Volkswagenie: Najnowsze dane opublikowane przez Volkswagena są najsłabsze od czasu jednego z największych wstrząsów w historii branży motoryzacyjnej — skandalu Dieselgate. W 2016 roku ujawniono, że niemiecki producent fałszował testy emisji silników diesla. Dekadę później VW znów zderza się z twardą rzeczywistością: zysk netto spadł niemal o połowę rok do roku — do 6,9 mld euro — a wynik operacyjny runął o 53,5%, do 8,9 mld euro. Duży wpływ miały katastrofalne wyniki zaraportowane przez dywizję Porsche. W bezpośredniej reakcji na tę sytuację koncern zapowiedział 50 000 zwolnień w Niemczech do 2030 roku — liczba ta wstrząsnęła związkami zawodowymi, niemiecką klasą polityczną i całą europejską branżą motoryzacyjną.

Przyczyny obecnego kryzysu nakładają się na siebie w wyjątkowo niekorzystny sposób. Cła nałożone przez administrację Trumpa uderzyły w eksport, Chiny wyraźnie ograniczyły zakupy europejskich samochodów, a gospodarka Niemiec przechodzi okres strukturalnego spowolnienia. Do tego dochodzi wojna na Bliskim Wschodzie, która zwiększa presję na koszty energii i globalne łańcuchy dostaw. Wszystko to uderza w firmę, która i tak była w trakcie głębokiej restrukturyzacji, w czasie gdy cała branża motoryzacyjna przyspiesza transformację w kierunku elektromobilności.
Zwolnienia w Volkswagenie: 50 000 miejsc pracy do likwidacji
Liczba 50 000 nie jest jedynie abstrakcyjną prognozą. To konkretni pracownicy zatrudnieni w niemieckich fabrykach — w kraju, w którym Volkswagen jest nie tylko producentem samochodów, ale również symbolem przemysłu, pracodawcą dla całych pokoleń i filarem lokalnych gospodarek w wielu miastach.
W 2025 roku grupa sprzedała prawie 9 milionów pojazdów, czyli praktycznie tyle samo co rok wcześniej. Oznacza to, że problemem nie musi być sam popyt, lecz raczej rosnące koszty produkcji i spadające marże, zauważa BILD.
Sprzedaż wzrosła o 5% w Europie oraz o 10% w Ameryce Południowej, ale jednocześnie spadła o 12% w Ameryce Północnej i o 6% w Chinach — czyli na rynkach, które dotychczas generowały najwyższe zyski.
Przeczytaj także: Volkswagen zamyka swoją fabrykę. Nie wyjedzie z niej już żaden samochód
W Europie pojawił się jednak pozytywny sygnał. Sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła o 55% i stanowi już 22% wszystkich sprzedanych pojazdów.
Dyrektor generalny Oliver Blume podkreślił, że grupa jest „na właściwej drodze”, a jej „fundamenty pozostają solidne”. Zapowiedział również, że w 2026 roku Volkswagen wprowadzi na rynek bardziej przystępne cenowo modele elektryczne, wyposażone w technologie klasy premium.
Znacznie bardziej stanowczy był jednak dyrektor finansowy Arno Antlitz, który jasno stwierdził:
„Musimy nadal konsekwentnie obniżać koszty”.
W praktyce oznacza to, że restrukturyzacja jeszcze się nie zakończyła, a przed firmą stoją kolejne trudne decyzje. Proponowana akcjonariuszom dywidenda za 2025 rok została obniżona o 17% w porównaniu z poprzednim rokiem. To wyraźny sygnał, że nawet kierownictwo koncernu nie spodziewa się szybkiego odbicia.
Sprawdź: Alarm wśród kierowców Skody. Prawie 50 tys. aut do pilnej kontroli – chodzi o poduszki powietrzne
Volkswagen wciąż największym producentem samochodów w Europie
Mimo trudnej sytuacji Volkswagen pozostaje największym producentem samochodów w Europie i jednym z trzech największych koncernów motoryzacyjnych na świecie.
Grupa skupia takie marki jak Audi, Porsche, SEAT, Škoda czy Lamborghini — szerokie portfolio, które daje jej większą odporność na wahania rynku niż wielu konkurentom. Jednocześnie jednak złożona struktura koncernu sprawia, że restrukturyzacja jest trudniejsza i przebiega wolniej.
Według prognoz firmy przychody w 2026 roku mogą wzrosnąć maksymalnie o 3%, a marża operacyjna ma wynieść od 4 do 5,5%. Byłaby to poprawa w stosunku do 2025 roku, ale wciąż daleko od wyników z najlepszych lat.
Zarząd podkreśla również, że prognozy opierają się na założeniu, iż amerykańskie taryfy celne pozostaną na obecnym poziomie i nie zostaną zaostrzone — co w obecnym kontekście politycznym wcale nie jest pewne.
Dla 50 000 niemieckich rodzin, które do 2030 roku mogą zostać dotknięte zwolnieniami, optymistyczne prognozy i deklaracje o „solidnych fundamentach” mogą jednak brzmieć jak marne pocieszenie — zwłaszcza gdy jednocześnie spada dywidenda, a program cięcia kosztów ma być kontynuowany.
