
Kierowcy w Niemczech znów płacą więcej przy dystrybutorach. Ceny paliw wyraźnie wzrosły i osiągnęły poziom, jakiego nie notowano od 2024 roku. Eksperci wskazują na kilka czynników – od sytuacji na rynku ropy naftowej, przez kurs euro, po decyzje podatkowe i marże koncernów. Dla wielu osób codzienne tankowanie zaczyna poważnie obciążać domowy budżet.

Ceny paliw w Niemczech znowu w górę
Tankowanie znów uderza po kieszeni kierowców. Średnia cena Super E10 wynosi obecnie 1,776 euro za litr, a diesla – 1,740 euro. To poziom nienotowany od lata 2024 roku. Co istotne, jak zauważa BILD, wtedy cena ropy naftowej była wyraźnie wyższa niż dziś. Mimo to ceny paliw w Niemczech ponownie osiągnęły podobny pułap. Jednym z głównych powodów są wyższe od początku roku opłaty CO₂ oraz zaostrzone wymogi klimatyczne. W efekcie benzyna i diesel drożeją niezależnie od sytuacji na światowych rynkach ropy.
ADAC krytykuje wzrost cen
Niemiecki automobilklub ADAC ocenia obecne podwyżki bardzo krytycznie. Jak podkreśla organizacja, skala wzrostu cen – zwłaszcza na przełomie roku – nie jest w pełni uzasadniona wszystkimi czynnikami rynkowymi. Według ADAC poziom cen paliw jest zbyt wysoki, a doliczane marże budzą wątpliwości. Najnowsze analizy wskazują, że nowa opłata CO₂ odpowiada jedynie za część podwyżki – około jednej trzeciej całego wzrostu.
Przeczytaj także: Na stacjach benzynowych pojawi się nowe paliwo: w tych pojazdach nie wolno go stosować
Stacje paliw odpierają zarzuty
Operatorzy stacji stanowczo zaprzeczają oskarżeniom o zawyżanie cen. Przedstawiciele branży podkreślają, że opłata CO₂ trafia bezpośrednio do państwa, a nie do właścicieli stacji. Ich marża handlowa ma wynosić zaledwie kilka centów na litrze.
Również przedstawiciele przemysłu paliwowego wskazują na rosnące koszty regulacyjne. Argumentują, że paliwa alternatywne i rozwiązania proklimatyczne są znacznie droższe niż paliwa kopalne, a transformacja energetyczna nie może być bezkosztowa. Zwracają też uwagę, że obecnie nawet 60 procent ceny benzyny stanowią podatki i inne obciążenia państwowe.
Raport niemieckiego urzędu antymonopolowego wskazuje, że głównym powodem wzrostu są wyższe koszty CO₂ oraz surowsze przepisy klimatyczne, które podnoszą koszty zakupu paliw. Jednocześnie urząd zaznacza, że przerzucanie wszystkich kosztów na konsumentów nie jest automatyczne – firmy mogą, ale nie muszą w pełni przekładać wzrostów na ceny przy dystrybutorach.
Przeczytaj również: Dwóch Polaków zatrzymanych w Niemczech. W aucie mieli 360 litrów oleju napędowego
Już wcześniej podkreślano, że konkurencja na rynku paliw w Niemczech jest skomplikowana, a presja cenowa w dużej mierze dotyczy hurtu i rafinerii, nie samych stacji.
