
W poniedziałek wieczorem Donald Trump po raz pierwszy od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskiej operacji wojskowej przeciwko Iranowi zadzwonił do Władimira Putina. Rozmowa trwała niemal godzinę. Kreml określił ją jako „konstruktywną i szczerą”, a doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow publicznie przedstawił jej przebieg. Podkreślił, że inicjatywa wyszła od strony amerykańskiej, a rozmowa dotyczyła przede wszystkim sytuacji w Iranie oraz negocjacji dotyczących Ukrainy.

Trump zadzwonił do Putina
Kontekst rozmowy jest wyjątkowo napięty. Ceny ropy na światowych rynkach gwałtownie wzrosły, a Cieśnina Ormuz, kluczowy szlak transportu surowców energetycznych, odczuwa skutki eskalacji konfliktu. Świat uważnie obserwuje, czy dwaj przywódcy mocarstw nuklearnych będą w stanie wytyczyć drogę do zakończenia wojny, która grozi destabilizacją sytuacji energetycznej i militarnej w całym regionie.
Według informacji przekazanych przez Kreml Putin miał przedstawić Trumpowi kilka propozycji szybkiego rozwiązania politycznego i dyplomatycznego konfliktu. Miały one opierać się m.in. na kontaktach z liderami państw Zatoki Perskiej oraz z prezydentem Iranu.
W rozmowie pojawił się także wątek ukraiński. Jurij Uszakow przekazał, że rosyjskie wojska „posuwają się do przodu z dość dużym powodzeniem” na linii frontu, co – jego zdaniem – powinno skłonić Kijów do podjęcia negocjacji. Te słowa zostały jednak natychmiast zakwestionowane przez ukraińskie źródła wojskowe.
Przeczytaj także: Niemcy o planach Putina. Sięgają dalej niż Ukraina
Obaj przywódcy rozmawiali również o Wenezueli w kontekście rosnących cen ropy. Trump miał podkreślić, że zależy mu na szybkim zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie oraz długoterminowym rozwiązaniu konfliktu w Ukrainie.
Trump ogłasza zwycięstwo w Iranie
Tuż po rozmowie Donald Trump złożył oświadczenie, które zelektryzowało międzynarodowe media. W wywiadzie dla CBS News stwierdził, że „wojna z Iranem jest prawie skończona”. Jednocześnie w bardzo ostrych słowach opisał obecną sytuację irańskich sił zbrojnych: „Nie mają marynarki, nie mają łączności, nie mają sił powietrznych. Ich rakiety skurczyły się do kilku zabłąkanych. Drony są niszczone wszędzie, łącznie z fabrykami”.
Trump dodał, że operacja postępuje znacznie szybciej, niż pierwotnie zakładano. Według niego działania są „bardzo daleko” przed planowanym harmonogramem czterech–pięciu tygodni, co ma sugerować, że tempo ofensywy zaskoczyło nawet amerykańskich planistów wojskowych.
Jednocześnie ostrzegł Teheran przed dalszą eskalacją:
„Strzelali w powietrze wszystkim, co mieli, i lepiej niech nie próbują niczego sprytnego, bo inaczej będzie to koniec tego kraju”.
W odniesieniu do Cieśniny Ormuz Trump stwierdził, że statki „przepływają teraz przez nią bez problemu” i dodał, że rozważa „jej przejęcie” – wypowiedź o potencjalnie ogromnych konsekwencjach geopolitycznych, która jak dotąd nie została oficjalnie doprecyzowana.
Po tych deklaracjach cena baryłki ropy Brent natychmiast spadła, co sugeruje, że rynki odebrały słowa Trumpa jako sygnał możliwego zbliżającego się rozejmu. Czytaj także: „Ona też upadnie”: Trump już upatrzył sobie kolejny kraj
Moskwa gra na dwa fronty
Sytuację dodatkowo komplikuje rola Rosji — strategicznego sojusznika Iranu. Według części amerykańskich urzędników Moskwa mogła przekazywać Teheranowi informacje oraz technologie wojskowe w trakcie bezpośredniej konfrontacji z USA i Izraelem. Specjalny wysłannik Białego Domu Steve Witkoff miał wcześniej ostrzec Rosjan, aby nie dzielili się danymi wywiadowczymi z Iranem.
Donald Trump bagatelizował ten scenariusz, jednak napięcie wokół tej kwestii nie znika. Moskwa stara się występować w roli mediatora, a jednocześnie utrzymuje bliskie relacje z irańskim reżimem, przeciwko któremu Waszyngton prowadzi operację militarną.
Władimir Putin pogratulował już nowemu najwyższemu przywódcy Iranu, Mojtabie Chameneiemu, i ponownie potwierdził wsparcie dla Teheranu. Komunikat ten pojawił się niemal równolegle z propozycjami pokojowymi, które Rosja miała przedstawić Donaldowi Trumpowi podczas rozmowy telefonicznej.
Sam Trump, zapytany o ewentualną wiadomość dla nowego przywódcy Iranu, odpowiedział krótko:
„Nie mam dla niego żadnej wiadomości. Żadnej, absolutnie żadnej”.
Tymczasem Irańska Gwardia Rewolucyjna odrzuciła amerykańskie twierdzenia i oświadczyła, że to Iran zdecyduje o zakończeniu wojny.
Świat z uwagą obserwuje rozwój wydarzeń. Donald Trump twierdzi, że konflikt jest niemal zakończony, jednak Teheran nie daje żadnych sygnałów, że uznaje porażkę. To sprawia, że przyszłość konfliktu wciąż pozostaje niepewna i pełna napięcia.
